Otwierasz lodówkę, a tam no właśnie kto? Oczywiście Mors, można naprawdę najeść się strachu, ale jak poczytacie poniżej podsumowanie statystyczne, przygotowane przez Marcina to chyba „trochę” się przestraszycie tego naszego rozmachu. Żartowałem z tą lodówką, wszak przecież lubię morsów, a w szczególności młode foczki, ale jak się wchodzi wieczorem, przed zapaleniem światła na naszą salę, to postać klubowej maskotki, pluszowego morsa, leżącego na stole może tak osłupić, że człowiek staje jak wryty, zlany potem.
W ostatnią niedzielę, bogatym programem i piknikiem zakończyliśmy niezwykle udany sezon zimowych kąpieli. Pogoda znowu próbowała nam zepsuć – jak na Tresta Mors Piknik - najlepiej przygotowaną imprezę, ale tomaszowskie Morsy nie po raz pierwszy udowodniły, że zimno im nie straszne. Przypomnę tylko, że kąpieli w tym roku zażywaliśmy nawet przy temperaturze powietrza – 20 stopni, pod gwiaździstym niebem, pełnym cudów.